9 lat temu
wojna światów normalnie.
w nocy była wyjebiaszcza burza.
zoś spała z nami w łóżku, bo myśleliśmy, że się boi, a ta małpa zaczęła się bawić. w ten oto sposób wyjęła mi kolczyka z nosa - nie mogę go znaleźć
byłam w kinie na control o joy division, a potem na c.r.a.z.y. dobre dobre. zwłaszcza pan marc-andré grondin. ja pierdole, ale ciacho. tyłek na miejscu normalnie uch. dawno nie miałam takich podniet w kinie:>
pojechałam tylko z bartem i zocha po aparat do aś. skonczylismy pod mostem:>
jakby kto nie wiedział to jest wisła, a tam w oddali poniatowski most
a tu widok z poniatowskiego - nie majne zdjęcie, ale zrobione mniej więcej w tym samym czasie:>
i wszyscy razem!
wieczorem, już bez małżonka, poległam w meduzie z aś. lucki sraki pierwszy raz po prawie 3 tygodniowej przerwie
gin'n'tonic. naturalnie
a potem był lemon, mój mózg na kablu i goście twierdzący, że jestem z u can dance. ja pierdole! przecie z taką nadwagą to ja się nadaje do u can't dance:>
czekaliśmy na podwórku na dziewczyny. no i chcieliśmy usiąść w takiej altance a tu... nagle baby z wózkami biegiem "te miejsce jest zajęte"... widać nie siedzenie z babami na podwórku procentuje brakiem możliwości siadania pod altanką... altanka jest dla wybranych:> ech czemu nie jestem typową kurą domową:>